Cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku

Kolejny przystanek na niedzielnej trasie to cerkiew/kościół w Smolniku. Leżąca na wzgórzu, tuż przy wielkiej pętli bieszczadzkiej, drodze znanej chyba wszystkim motocyklistom w Polsce, już z oddali sprawia interesujące wrażenie. Jako ciekawostka – ten budynek dotychczasowo pełnił już trzy funkcje: był cerkwią prawosławną, potem cerkwią grekokatolicką, a obecnie jest to kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP.

Pierwsze wzmianki o cerkwi w tym miejscu sięgają końcówki XVI wieku, jednak na skutek licznych pożarów, na żywo możemy oglądać czwarty budynek, zbudowany w 1791 roku. Do 1951 roku była ona cerkwią grekokatolicką. W tamtym roku PRL zawarła z ZSRR umowę odnośnie powrotu tych ziem w granice Polski, w związku z tym pierwotni mieszkańcy Smolnika (Bojkowie) musieli wyemigrować za wschodnią granicę. Kolejne 20 kilka lat cerkiew stała zamieniona na magazyn i niszczała będąc po trochę rozkradana. Dopiero w roku 1969 została ona wciągnięta na listę zabytków i w ciągu kolejnych lat przeprowadzono jej remont. W 1974 cerkiew formalnie przekazano parafii rzymskokatolickiej, która przystosowała ją do własnych celów, wprowadzając odmienny od dotychczasowego porządek wewnątrz świątyni, zacierając jej historyczny wygląd świadczący o tradycjach liturgicznych i kulturze okolicznej ludności.

Na cerkiewnym cmentarzu, który był wielokrotnie dewastowany, zachowało się tylko kilka nagrobków. Całość otoczona jest starodrzewiem nadającym temu miejscu niezwykły klimat. Co niedziele, o godzinie 10 jest w cerkwi odprawiana msza święta. Mi właśnie przy tej okazji udało się zwiedzić cerkiew w środku.

Cerkiew w Smolniku reprezentuje typ bojkowski. Jest ona jedną z trzech tego typu zachowanych w Polsce, a jedyną w Bieszczadach. Niestety cerkiewny ikonostas został zniszczony po zamknięciu cerkwi w 1951 roku, a jedynym zachowanym oryginalnym elementem cerkwi jest fragment polichromii. Reszta wnętrza jest już dostosowana do potrzeb „kościelnych”. W budynku nie ma prądu, a wszelkie obrządki po zmroku odbywają się przy zapalonych świecach na żyrandolach zrobionych z poroży.

PS. Przepraszam za krzywe panoramy, statyw chyba coś niedomagał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *