Mała Rawka – Wielka Rawka – Krzemieniec

Długi majowo/czerwcowy weekend spędzony zgodnie z zasadą „rzuć wszystko i jedź w Bieszczady”. Zbierając sporą (bo 10 osobową ekipę) ruszyliśmy do schroniska pod Małą Rawką które miało być naszą bazą wypadową do wyjazdów w góry i inne okolice. Samo schronisko nawet fajne – położone około 20 minut spaceru od parkingu, co też niestety wiązało się z minusem w postaci tabunów ludzi w sobotę i niedzielę. Zaraz po rozpakowaniu pierwsza styczność z Bieszczadami w tym roku, czyli spacer na Krzemieniec w tę i z powrotem. W teorii ok 4h i około 10 kilometrów. Oczywiście idąc dużą grupą ten czas znacznie się wydłużył ze względu na pogaduchy, postoje, zdjęcia (w tym moje panoramy), ale z drugiej strony nigdzie się nam nie spieszyło więc można było pokontemplować widoki.

Samo podejście na Małą Rawkę (1272 m n.p.m.) nas zdziwiło swoją ostrością. To znaczy będąc w przeświadczeniu że Bieszczady to takie trochę wyższe pagórki, a tu się człowiek męczy idąc dość mocno w górę. Niby 360metrów w górę na dystansie 1,7km a potrafi trochę dać w kość ludziom co po górach chodzą 2-3 razy do roku jak my 😛 Pomijając średnio ciekawe wyjście przez las do góry, już kawałek przed szczytem zaczynają się ładne widoki na okolice. Na szczycie znajduje się dużo ławek, w sezonie mocno okupowanych przez turystów – co utrudnia też robienie panoram bez ludzi 😉 W oddali wyłania się też wierzchołek Wielkiej Rawki.

Następna w kolejce jest Wielka Rawka (1304 m n.p.m.) – najwyższa góra Bieszczad Zachodnich. Droga na nią to prawie spacer po płaskim bo oba szczyty dzieli różnica 33 metrów wysokości i kilometr z hakiem odległości. Po dwudziestu kilku minutach spaceru połoniną znajdujemy się przy tajemniczym słupie w pobliżu szczytu. Słup ten, to dawny punkt triangulacyjny zbudowany jeszcze przez Austriaków za czasu zaborów. Jest on jednym z bardziej charakterystycznych punktów Bieszczad.

Ostatni fragment naszej trasy to około 40 minut spaceru na wyjątkowe miejsce jakim jest Krzemieniec (1221 m n.p.m.). Jego wyjątkowość polega na byciu trójstykiem granic trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy – ogólnie Polska ma 6 trójstyków, ale ten jest chyba najbardziej popularny ze względu na obecność szlaków turystycznych. Poza charakterystycznym graniastosłupem o podstawie trójkąta (przypomnienie z matematyki jak to wygląda :P) – nic ciekawego tak naprawdę tu nie ma (tym bardziej widoków). Sam szczyt „właściwy” znajduje się 180m na północ wzdłuż granicy Polsko – Ukraińskiej.

Po robieniu pamiątkowych zdjęć, krótki popas i powrót tą samą trasą do Bacówki pod Małą Rawką na ognisko i inne atrakcje jemu towarzyszące (z tych wydarzeń panoram na szczęście nie ma :)).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *