Wilno – stare miasto

Do Wilna dojechaliśmy dość późno i  w dodatku zmoknięci, bo nie spodziewaliśmy się trafić na tak deszczowo-brzydką pogodę w lipcu. No ale, jak były plany do realizacji, to nie można było siedzieć, czekając na lepszą pogodę i po wysuszeniu ruszyliśmy w miasto. Cały czas kropiący deszcz nie poprawiał nam nastrojów, a ponadto sprawiał, że  miasto wyglądało naprawdę szaro i ponuro. Spacerując zabytkowymi uliczkami, robiliśmy zdjęcia, aż udało nam się dotrzeć pod Ostrą Bramę – czyli miejsce, o którym słyszało chyba 90% edukowanych Polaków 😉

Zakładając, że część z czytających ma o Ostrej Bramie pojęcie zbliżone do mojego, czyli wie, że coś takiego jest, że znajduje się w Wilnie, że jest tam obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej Królowej Korony Polskiej – i pewnie niewiele ponadto, przyda się chyba kilka informacji. Więc w telegraficznym skrócie. Ostra Brama to ostatnia zachowana z pięciu bram miejskich Wilna. Swoją nazwę zawdzięcza od przedmieścia Ostry Koniec, które znajduje się od jej południowej strony. Powstała na początku XVI wieku i dotrwała do naszych czasów, podczas gdy inne zostały zniszczone w XIX wieku. Jeśli chodzi o sam obraz, to już w średniowieczu była tradycja umieszczania świętych obrazów we wnękach wież bramnych. Końcem XVII wieku dobudowano od północnej strony drewnianą kaplicę, a około 80 lat później klasycystyczną galerię, którą możemy oglądać do dzisiaj.

Z ciekawostek: kiedyś północną część bramy zdobił napis w języku polskim: Matko Miłosierdzia, pod Twoją obronę uciekamy się. A od południowej stronie we wnęce pod herbem Pogoni litewskiej było polskie godło. Niestety na skutek różnych zawieruch wojenno-politycznych pomiędzy naszymi krajami, już tych akcentów nie zobaczymy.

Drugi dzień przyniósł nam trochę słońca. Chcieliśmy rozpocząć spacer od zwiedzenia Góry Giedymina (zwanej też Zamkową), niestety ze względu na prace remontowe nie było to możliwe. Z górą od dłuższego czasu były problemy związane z obsuwaniem się zbocza – jednak w momencie pisania tego artykułu było to zażegnane. „Z braku laku” poszliśmy pod pobliską katedrę, która robi spore wrażenie i jest jednym z bardziej charakterystycznych punków miasta. Nie do końca wiadomo, kiedy tak właściwie ona powstała. W źródłach pisemnych wzmianka o niej pojawia się dopiero po chrzcie Jagiełły w 1386 roku. Jednak na pewno od dawien było to miejsce związane z wiarą lokalnych mieszkańców, bo przed chrystianizacją stała tutaj świątynia Perkuna. Potem katedra przechodziła przebudowy chyba w każdym stylu: najpierw gotyckim, potem renesansowym, barokowym,  a na końcu w klasycystycznym, w którym ogląda się ją do dzisiaj. Podczas remontu w XX wieku, w podziemiach odkryto zapomniane grobowce królewskie: Aleksandra Jagiellończyka oraz żon Zygmunta II Augusta. Znajduje się tutaj także serce Władysława IV Wazy. Samo wnętrze nie powala przepychem, wręcz można je nazwać skromnym. Oszczędność dekoracji, typowa dla architektury klasycystycznej, sprawia interesujące wrażenie. We wnętrzu czuje się harmonię i spokój. Jako nieprzyjemny akcent zwiedzania katedry mogę zaliczyć mentalną komunę obecną u pani w sklepie z pamiątkami. W mocno nieprzyjemnym tonem nakrzyczała coś na nas w sobie znanym języku, sprawiając wrażenie oburzonej, że mamy czelność przerywać jej pracę i jeszcze chcieć używać statywu w kościele. Chyba niektórzy myślą, że statyw gryzie…

Przechodząc przez okolice Placu Katedralnego, nie dało się nie zauważyć masy ludzi w kolorowych ludowych strojach (widocznych na zdjęciu poniżej). Okazało się, że trafiliśmy idealnie na obchody Święta Pieśni, które odbywa się raz na 4 lata. W tym wyjątkowym czasie, do Wilna zjeżdżają się zespoły regionalne z każdego zakątka Litwy. W mieście robi się naprawdę kolorowo, a z każdego zakątka słychać śpiewy i widać ludowe tańce. W tym roku było to tym bardziej wyjątkowe, bo Litwa podobnie jak Polska świętowała 100 lecie odzyskania niepodległości. Samo święto zostało wpisane na Listę Dziedzictwa Niematerialnego Ludzkości UNESCO jako tradycja krajów bałtyckich – o czym dowiedzieliśmy się już po powrocie. Fajnie było tak trafić na trochę lokalnego kolorytu.

Po oglądnięciu kilku występów na scenie koło Katedry zmierzamy przez Pilies gatvė (czyli ichniejszą ulicę Zamkową) w stronę pozostałej części starego miasta. Akurat na wspomnianej ulicy jest dość tłoczno, chyba w Wilnie to taki odpowiednik Floriańskiej – ot kramy z pamiątkami, sklepy sprzedające lokalne wyroby spożywcze,  jak też i przemysłowe, jak na przykład lniane ubrania. Patrząc na mocno reprezentacyjny charakter budynków przy tej ulicy widać, że pełniła i pewnie dalej odgrywa, ważną rolę w mieście. Idąc przez miasto, podziwiamy zabytkowe budynki, kościoły i cerkwie. Są w przeróżnych stylach – ale ogólnie chyba można odczuć duże podobieństwo do naszego Krakowa. Zbaczając można zobaczyć jak wygląda prezydencki pałac reprezentacyjny – przed którym z okazji odzyskania niepodległości ustawiono wielki banner „#LT100” – ot ciekawy sposób na zaznaczenie niezależności 😉

Idąc cały czas prosto na południe, docieramy do placu ratuszowego, prawdziwego serca miasta. To tutaj stał pierwszy gotycki ratusz, gdy Władysław Jagiełło w XV wieku nadał miastu prawo magdeburskie. Przez wszystkie lata był on wielokrotnie niszczony przez wojny, pożary i klęski. Przetrwała dopiero neoklasycystyczna budowla,  wzniesiona w latach 1781-83 wg projektu Wawrzyńca Gucewicza (był on też odpowiedzialny za przebudowę katedry). Obecnie budynek pełni funkcję zarówno kulturalno-artystyczną,  jak i reprezentacyjną. Znajduje się w nim także muzeum ratusza.

To zadziwiające, jak pogoda wpływa na postrzeganie miejsc. Bo to, że Wilno było najgorsze z „UNESCOwych” miast na naszej trasie, chyba głównie wynikało właśnie z warunków pogodowych. Jednak na pewno jest to miasto warte odwiedzenia, a my chyba poświęciliśmy mu za mało czasu. W każdym razie, jest plan na ponowne odwiedziny – w końcu to nie tak daleko z Polski i w jeden dzień można dojechać. A może trafi się lepsza pogoda i trochę więcej czasu na zwiedzanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *