Twierdza Dyneburg (Daugavpils)

Planując naszą wycieczkę, szukaliśmy informacji, co warto zwiedzić na Łotwie. Nie jest tego dużo, bo i sama Łotwa nie jest jakimś przesadnie wielkim krajem, ale zobaczyliśmy wpis o Dyneburgu. A jak już w nazwie było słowo „twierdza”, to od razu trzeba było się temu dokładniej przyjrzeć. Artykuł przeczytali, kilka zdjęć zobaczyli i stwierdzili, że w miarę ciekawie to wygląda. Więc kolejny punkt do trasy został dodany. Szału nie było (przynajmniej z tych artykułów), ale skoro chcieliśmy kawałek bardziej wschodnią granicą Łotwy jechać, to czemu nie tędy.

Szukając noclegu zazwyczaj kierujemy się ceną i odległością od atrakcji, które potencjalnie chcemy zwiedzać. Najbliżej twierdzy (a jak się potem okazało, to w samym jej środku) znaleźliśmy jakiś tani apartament. W sumie kosztował nas on 10€ za 2 osoby, więc cena naprawdę spoko. Małe, jednopokojowe mieszkanko z kuchnią, łazienką i trochę szemranym standardem – ale za tą cenę, to nie będziemy wybrzydzać. Czego więcej trzeba dwójce motocyklistów – w końcu ma to służyć do wyspania się i ogarnięcia do dalszej podróży 🙂 Nocleg był zarezerwowany, adres niby znaliśmy, a trafić tutaj, okazało się, nie tak łatwo. Blok znaleźliśmy, jednak wejście do niego i konkretny apartament to już była niezła zagadka. Okazało się, że nocujemy w jednym z koszarowych budynków, który chyba od lat 50-tych pełni funkcje mieszkalne. Dolny poziom korytarza był pozbawiony światła dziennego, za to z czujnikami ruchu, które zapalały się tylko w konkretnych momentach. Sprawiało to przerażające wrażenie chodzenia po obdrapanej i ciemnej piwnicy gdzie z każdego zakamarka może coś wyskoczyć. Pierwsze wrażenie naprawdę niesamowite, a potem się jakoś przyzwyczailiśmy. Lokacja całkiem bezpieczna, bo nasze okna wychodziły na ulicę z zaparkowanymi motocyklami, a kawałek dalej była miejska komenda policji, więc chyba podejrzane typy się dość rzadko tutaj kręcą.

Nasz plan zakładał przyjazd po południu do samego miasta, ogarnięcie się, jakieś zakupy, kolację, zwiedzenie miejskiej części Dyneburga (a raczej spacer po mieście). Miasto jako takie wg nas nie ma zbyt wiele do zaoferowania (niestety), ale mimo wszystko jest czyste i w miarę przyjazne. Mają tutaj nawet linie tramwajowe, z trochę starymi tramwajami, ale nie wyglądały aż tak źle. W końcu i w Krakowie czasem na ulicę wyjedzie piękny Konstal 105N zwany pieszczotliwie „akwarium”. My jednak mając dość siedzenia na motocyklach, chcieliśmy się przespacerować i zobaczyć miasto nie przez szybę. Pomimo, że to drugie co do wielkości miasto Łotwy, to sprawia raczej wrażenie biednego (czy też skromnego). Jest tam kilka ciekawych starszych budynków, ale znaczna większość to takie pamiętające głęboką komunę. No jednym słowem nic do zwiedzania. Ciekawostką (o której dowiedzieliśmy się później) tego miasta jest natomiast struktura demograficzna tego miasta. Na prawie 100 tysięcy mieszkańców ok 53% to osoby pochodzenia rosyjskiego, 17% łotewskiego (!), 14% polskiego (!!!), a gdzieś dalej są Białorusini, Ukraińcy i Litwini. Nam podczas zwiedzania niestety nie udało się spotkać nikogo, kto by się tym chwalił, za to praktycznie większość ludzi porozumiewała się językiem rosyjskim, a tylko trochę angielskim.

Dyneburg, zwany miastem trzech twierdz, powstał już w XIII wieku, kiedy powstał tutaj zamek krzyżacki zbudowany przez zakon kawalerów mieczowych. Utrzymał się trochę ponad 200 lat, bo w końcówce XV wieku został zdobyty przez Iwana III Silnego. 80 lat później tereny te trafiły pod panowanie polskiego króla, Zygmunta Augusta. Był on stolicą województwa inflanckiego i stale stacjonował tutaj garnizon polskich żołnierzy. Po pierwszym rozbiorze Polski tereny zostały włączone do Rosji, a w 1810 roku rozpoczęła się budowa wspomnianej twierdzy. W trakcie budowy została ona podbita przez wojska napoleońskie. Te jednak nie stacjonowały tutaj zbyt długo. W 1878 roku zostały zakończone wszelkie prace związane z rozbudową. W 1920 roku twierdza została zdobyta przez gen. Rydza-Śmigłego, jednak po pół roku wojska polskie ją opuściły. Od 1920 do 1940 roku w twierdzy stacjonowały wojska łotewskie. Od 1941 roku w twierdzy mieścił się niemiecki obóz Stalag 340. Od 1948 do 1994 roku w twierdzy stacjonowały oddziały Armii Czerwonej.

Od lewej: Plan Twierdzy z 1850 roku / mapa z Wikimapia.org / widok aktualny z Google Maps

Już w momencie ukończenia twierdza była przestarzałym obiektem wojskowym. Była to ostatnia zbudowana forteca typu bastionowego w Europie. Akurat zmieniał się sposób prowadzenia wojen i tego typu jednolite duże obiekty wojskowe były bezużyteczne (decydowano się na małe i rozproszone forty – jak np. Twierdza Kraków, która powstawała w podobnym okresie). Cały obszar twierdzy to powierzchnia 2km kwadratowych. Pół obszaru twierdzy to były budynki mieszkalne, a pół o charakterze obronnym. Znajdowały się tutaj wojskowe magazyny, stajnie z końmi, garnizony, kuźnie, dom komendanta, domy oficerów, szpital itp. Dzięki temu twierdza zaliczała się do wyidealizowanych miast obronnych (jak np. włoska Palmanova). System obronny opierał się na pięciokątnych bastionach stanowiących główną siłę ognia, z dobudowanymi lunetami, rawelinami i innymi budynkami wchodzącymi w skład twierdzy. Od południowej strony, na drugim brzegu Dźwiny zbudowano też fortecę obronną, która strzegła drogi do mostu.

Ogólnie forteca była położona na linii Moskwa – Warszawa, czyli na ważnym wtedy szlaku carskiej Rosji. Przebiegała tędy linia kolejowa, a także telegraf optyczny łączący te dwa miasta. Stacja telegrafu znajdowała się na domu komendanta stojącym w samym centrum twierdzy.

Jeśli chodzi o obecny stan twierdzy, to jest tutaj przeróżnie. Część budynków to budynki mieszkalne, które praktycznie od momentu powstania pełnią taką funkcję. Jednak pomimo faktu, że w dalszym ciągu są zamieszkane, wyglądają jakby odkąd zostały postawione, ich stan niewiele się zmienił. Spora część budynków jest odrapana, z wybitymi oknami i pozabijana deskami. Natomiast w wyremontowanym domu komendanta znajduje się komisariat policji, dzięki temu na terenie twierdzy (będącej w sumie małym miasteczkiem) jest bezpiecznie. Kilka lat temu większość ulic została wyremontowana i wyłożoną kostką brukową pasującą stylem do tego miejsca.

Miastu zależałoby na odrestaurowaniu całej twierdzy, bo miejsce ma naprawdę ogromny potencjał, jednak część z budynków jest naprawdę w tragicznym stanie. Ogólnie jest to ciekawe miejsce na robienie urbexów (i pewnie sporo osób je robi). My jednak nie chcieliśmy ryzykować, jak w jednym z budynków, po wsadzeniu głowy przez półotwarte drzwi, zobaczyliśmy sterownik do alarmu – no a na policję daleko nie było, więc po co ryzykować 😉 Część budynków już została wykupiona przez deweloperów, ale tutaj niestety ciężko posądzać ich o dobre intencje – pewnie woleliby wyburzyć budynki i zrobić coś nowego. W każdym razie od przewodnika usłyszeliśmy, że miasto z tym walczy. Z odrestaurowanych rzeczy – to naprawdę ładnie wygląda obecnie brama cara Mikołaja (panorama 1), w którym znajduje się wystawa o nietoperzach żyjących na terenie twierdzy. Zaraz obok jest budynek, gdzie znajduje się zachowana do dzisiaj cysterna, zaopatrująca w wodę budynki twierdzy. Jest w nim też centrum informacyjne i takie mini muzeum o historii tego miejsca. W budynku byłego arsenału jest obecnie centrum Marka Rothko (malarza urodzonego w Dyneburgu). W części twierdzy po drugiej stronie rzeki znajduje się obecnie więzienie, więc jakoś nie było okazji go zwiedzić 😉

Europejskie miasta-twierdze

Zdjęcie powyżej pokazuje plany europejskich miast – fortów, czyli miejsc, gdzie wojskowa część przeplatała się z cywilną. Patrząc na stan, w jakim zachowana jest Twierdza Dyneburg (mimo, że trochę niszczejąca) – jest ona perełką tych rejonów, i zdecydowanie warto tutaj przyjechać i chociaż przez chwilę tutaj pochodzić. Nam, lubiącym klimaty miejsc opuszczonych, naprawdę się tutaj podobało i jeśli będziemy kiedyś w okolicy, na pewno zajrzymy tutaj jeszcze raz, chociażby po to, aby sprawdzić co się zmieniło. Mamy nadzieję, że miasto znajdzie pieniądze na odnowienie tej części Dyneburga i że zostanie zachowany jego unikalny charakter.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *