Saaremaa – Zamek Kuressaare

Jak w poprzednim wpisie wspomniałem, zamek był głównym powodem naszej wizyty na Saaremie. Wystarczyło pooglądać trochę zdjęć podczas przygotowania się do wyjazdu i dzięki swojej nietypowej kanciasto-kostkowatej bryle trafił na listę „do zobaczenia”. Zamek jest położony nad samym morzem, w największej miejscowości na wyspie, około godziny jazdy od zjazdu z promu. Wejście na zamek kosztuje 6 € od osoby – za co mamy w cenie zwiedzanie muzeum. W kasie biletowej udało nam się zostawić kaski i ubrania motocyklowe, więc zamek można było spokojnie zwiedzać z wolnymi rękami.

Zamek powstał w połowie XIV wieku, jako zamek biskupi. Już w tamtych czasach na Saaremie przecinało się masę szlaków handlowych, więc jego lokalizacja była w pełni uzasadniona. Jako siedziba biskupa, ma on formę konwentu z bardzo małym wewnętrznym dziedzińcem. W zamku są dwie wieże, wyższa zwana Długim Hermanem, oraz niższa – Sturwalt. Parter zamku pełnił funkcje magazynową dla całego zamku. Główną i reprezentacyjną cześć stanowiło piętro pierwsze. Znajdowały się na nim pomieszczenia prywatne, jak i gościnne biskupa, kaplica, dormitorium i
refektarz. Krużganki zostały zabudowane ze względu na temperatury panujące w Estonii. Kolejne piętro nad nim pełniło już funkcje bardziej obronne, obejmowało wejście na obie wieże, i stanowisko strzelnicze bezpośrednio nad bramą. Ogólnie podczas zwiedzania odnieśliśmy wrażenie, że zamek to jeden wielki labirynt i zdarzyło nam się ze 2 razy pobłądzić. Prawie jak w Ikei 😉 W każdym razie, obecnie w zamkowym labiryncie mieści się Muzeum Regionalne Saaremaa. Można tutaj znaleźć wszystko związane z historią wyspy, np.: jak wyglądało rybactwo, stroje ludowe z różnych czasów, okres II Wojny Światowej, a także czasy ZSRR. Wystawa jak to typowe muzeum miała mniej i bardziej interesujące eksponaty, ale ogólny spacer po zamku oceniam na plus. Warto było się przespacerować.

Całe otoczenie zamku jest obecnie bardzo zadbane. Już zmierzając na zamkową „wyspę” widzimy dwa ciekawe domy, w których obecnie mieści się hotel. Za fosą są potężne ziemne obwarowania, które powstały po przebudowach w XVI-XVII wieku. Zachowany kształt twierdzy widać bardzo dobrze na mapach satelitarnych (google maps). Na części za fosą są też budynki, w których obecnie znajdują się kawiarnie. Najprawdopodobniej mogły to być budynki, w których mieszkała zamkowa służba. Podczas zwiedzania zamkowego muzeum można na korytarzach zobaczyć zdjęcia jak zniszczone były elementy ziemnych fortyfikacji – zarośnięte, popękane mury itp. Porównując to do obecnego stanu, pokazuje, jak powinna wyglądać udana renowacja takich miejsc. Obecnie okolice zamku pełnią funkcje rekreacyjne i stanowią miejsce wielu imprez plenerowych.

Na koniec kilka ciekawostek. Zamek w Kuressaare (dawniej zwany też
Arensburg) jest jedynym zachowanym zamkiem z Inflant, który przetrwał do naszych czasów. No i jest to najlepiej zachowany średniowieczny zamek na wschodnim wybrzeżu Bałtyku. Pomimo uszkodzeń i współczesnych rekonstrukcji wciąż widoczne są oryginalne gotyckie detale i podstawowa bryła zamku.

Z zamkiem związana jest też pewna historia. Zaraz za dziedzińcem można zobaczyć pomieszczenie z kościotrupem na fotelu/tronie. Zgodnie z legendą, rosyjski inżynier w 1785 roku znalazł zamurowaną piwnicę, w której znajdował się stół, a przy nim szkielet człowieka. Podobno należał on do inkwizytora z Hiszpanii, który przybył tutaj na pomoc miejscowemu biskupowi, ale został zamknięty żywcem w piwnicy za porzucenie celibatu i schadzki z pokojówką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *