Mogielica – najwyższa góra Beskidu Wyspowego

Zazwyczaj nie lubimy spędzać weekendów w domu, siedząc i się nudząc. Więc mając w perspektywie obijanie się, czy nawet małą wyprawę w góry (jakiekolwiek), przeważnie wybieramy to drugie. Tym razem koło fortuny w postaci znajomych wylosowało nam wycieczkę w Beskid Wyspowy. Aż wstyd się przyznać, ale do tej pory nie mieliśmy okazji być na najwyższej górze Beskidu Wyspowego, którą jest Mogielica.

Mimo mało zawrotnej wysokości (1170 m n.p.m) należy ona do Korony Gór Polski i jest na 9 miejscu z 28 szczytów. Sam Beskid Wyspowy nigdy nie powalał wysokością, ale nawet zwyczajna przejażdżka drogami w okolicy sprawia, że zazdrościmy tym, którzy mieszkają w tak malowniczym miejscu. Zresztą jego nazwa doskonale oddaje to, czego możemy się spodziewać. Plusem tego pasma jest bliskość do Krakowa, w związku z czym nie trzeba marnować pół dnia na dojazd i powrót.

Polana Wyżnikówka – piewsze widoki po na Beskid Wyspowy

Niewielka wysokość i lesistość szczytów tego pasma zdecydowanie nie należy do rzezy przyciągających turystów. Na szczęście na Mogielicy od 2008 roku stoi nowa wieża widokowa o wysokości 20 metrów. To dzięki niej, każdy odwiedzający Mogielicę może przy dobrej pogodzie napawać się widokami na Tatry. Dawniej w miejscu wieży widokowej stała wieża triangulacyjna, będąca jednym z punktów siatki podobnej do południka Struvego.

Budowa nowej wieży zdecydowanie zwiększyła atrakcyjność miejsca, a dodatkowo okoliczne gminy wytyczyły wokół góry narciarską trasę biegową. Trasa biegowa ma aż 23 kilometry i jest ciągle rozbudowywana. Dzięki specyficznemu mikroklimatowi długo utrzymuje się na niej pokrywa śnieżna, stwarzając dobre warunki do biegania na nartach.

Na szczycie wieży widok jest naprawdę ładny – panorama niestety tego nie oddaje

Ruszać w górę już czas

Jako naszą trasę na sobotę wybraliśmy niezbyt długi odcinek od przełęczy Rydza-Śmigłego, w górę zielonym szlakiem. Pogoda była mocno niepewna – chłodno, pochmurnie. Z drugiej strony wyprawa miała być niezbyt długa, więc jak popadałby deszcz, to też by się nic nie stało. Pniemy się mozolnie pod górę – znowu zaskoczeni, że na dość małą górę jest męczące podejście. Z przerażeniem obserwujemy oznakowanie szlaku rowerowego, zastanawiając się, jak tutaj da się wjechać rowerem. Gdy wychodzimy z lasu na polanę Wyżnikówka, dopadają nas mocne podmuchy wiatru. Pomimo tego udaje się zrobić panoramę tych ciekawych widoków.

20 minut później stajemy pod wieżą i rozbijamy herbaciano-kanapkowy obóz. Na szczycie oprócz naszej grupki są tylko dwie osoby. Najwyraźniej pochmurne niebo odstraszyło pozostałych turystów. Po krótkiej przerwie na posiłek wychodzimy na wieże. Drewniana konstrukcja chwieje się lekko przy podmuchach wiatru i sprawia wrażenie mało stabilnej, jednak utrzymuje ciężar 4 osób 😉 Zza chmur wyłaniają się Tatry – naprawdę piękny widok (szkoda tylko, że na panoramie nie udało się tego ująć). Po zrobieniu kilku zdjęć trzeba się ewakuować na dół, bo jednak za bardzo wieje.

Gdyby nie wieża, góra nie była by taka spektakularna – prawie cała jest zalesiona

Jako drogę powrotną obieramy żółty szlak do Słopnic. Pogoda zaczyna się poprawiać i czasem wychodzi nawet słońce. Dopiero pod koniec drogi zaczynamy spotykać jakieś grupki rowerzystów, ale poza nimi cały czas cisza i spokój. Cała trasa zajęła nam ok 5h (pomimo że według map powinna trwać 3,5h), ale kto by się przejmował czasem, gdy się robi zdjęcia ładnych krajobrazów.

Po raz kolejny okazało się, że małe góry też są ciekawe. Piesi turyści mogą znaleźć tutaj miejsce odpoczynku od zgiełku i w miarę puste szlaki (w porównaniu z Tatrami czy Bieszczadami). Górscy rowerzyści mają gdzie pojeździć po wytyczonych trasach, a zimą to idealne miejsce dla fanów „biegówek” po dobrych szlakach. Dla zainteresowanych prowadzona jest nawet strona z informacjami o możliwości wypożyczenia sprzętu – http://www.trasymogielica.pl/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *