Wąwóz Homole – Wysoka – wąwóz Białej Wody

Po wycieczkach do krajów nadbałtyckich trochę zmienił nam się pogląd na to, jak można świętować stulecie odzyskania niepodległości. Nie trzeba chodzić na marsze, czy śpiewanie pieśni patriotycznych. Dla nas najlepszym wyjściem było spędzenie tego czasu na pięknym łonie polskiej przyrody. W Tatrach zdążył spaść śnieg, więc woleliśmy coś mniej wymagającego, ale w dalszym ciągu dającego satysfakcje ze zdobycia. Wybór padł na zaprezentowaną niżej trasę: wąwóz Homole – Wysoka – i powrót przez wąwóz Białej Wody.

trasa jaworki - wąwóz homole - wysoka - przełęcz rozdziela - wąwóz białej wody - jaworki
Nasza trasa – według mapy 14km i prawie 5 godzin spaceru. Nam bez pośpiechu wyszło prawie 7…

Wąwóz Homole

Postanowiliśmy zaparkować samochód w Jaworkach i obrać trasę przez wąwóz Homole, która stanowi chyba najkrótszą drogę na szczyt. Parking standardowo płatny, cena dla osobówek to 3 złote za godzinę (przynajmniej w 2018 roku). Trochę samochodów już jest na parkingu i ku naszemu przerażeniu zaczynają też parkować jakieś autobusy. Uciekając przed wielką wycieczką, ruszamy na szlak. Jest poza sezonem, więc na wejściu nie są pobierane żadne opłaty.

Jest on uważany za jeden z piękniejszych wąwozów w Polsce, czemu zresztą nie ma się co dziwić. Dookoła wysokie wapienne skały, obok płynie górski potok Kamionka. Szlak kilkukrotnie przekracza strumień. Kiedyś trzeba było go pokonywać, skacząc po większych skałach, a obecnie zamontowane są metalowe mostki. Szkoda tylko, że takie widoki towarzyszą nam tylko przez 800 metrów – bo mniej-więcej taką długość ma wąwóz. Na szczęście na szlaku jeszcze nie ma zbyt wielu osób.

Wąwóz Homole – jest tutaj naprawdę ładnie

Dubantowska polana i Kamienne Księgi

Powyżej wąwozu trafiamy na polankę. Jej oficjalna nazwa to Dubantowska Dolinka. Jest to oficjalne miejsce do odpoczynku, jest tutaj ustawionych kilka stołów, przy których można usiąść i się posilić. Od północnej strony polanę ogranicza Czajakowa Skała. Jest wybitna skała, która według ustawionej nieopodal tabliczki ma ciekawe pochodzenie geologiczne. Czytamy opis, staramy się zrozumieć, jednak to trochę za dużo jak na naszą znajomość geologii 😉

Inną ciekawostką znajdującą się na Dubantowskiej polanie to formacja skalna o nazwie Kamienne Księgi. Faktycznie wyglądają trochę jak skamieniała książka. Według lokalnych legend, w tych księgach zapisany jest los wszystkich ludzi na Ziemi. Jedyny problem jest taki, że nikt tego nie potrafi odczytać. Ta sama legenda wspomina starego popa z Wielkiego Lipnika na Słowacji, któremu ta sztuka się udała. Bóg, nie chcąc, by wiedza o przyszłości dotarła do ludzi, odebrał popowi mowę – więc chyba już się nie dowiemy, co jest nam pisane.

Legenda legendą, jednak miejsce jest ciekawe. Warto zatrzymać się tutaj na chwilę i odpocząć. Robimy kilka zdjęć i przemy pod górę – w końcu do naszego celu jeszcze około 1 h 20 min dreptania.

Jemeriskowa Skałka i Polana pod Wysoką

Po kilku minutach znowu natrafiamy na skały. Tym razem to formacja o nazwie Jemeriskowa Skałka. Wapienne pionowe ściany wznoszą się na około 10 metrów i czasem można spotkać tutaj wspinających się ludzi.

Na północny-wschód od skały prowadzi ścieżka do platformy widokowej usytuowanej nad wyciągiem narciarskim. Roztacza się z niej ciekawa panorama na Beskid Sądecki (pasmo Radziejowej). W pobliżu platformy krąży lokalny góral przebrany za Janosika, który pozuje z turystami do zdjęć. Robimy kilka pstryków trafiających do prywatnego archiwum i idziemy dalej. Zdecydowanie za dużo czasu wychodzi nam na fotografowanie wszystkiego 😉

Kawałek drogi prowadzi przez las, ale wkrótce docieramy do rozległej Polany pod Wysoką. Polana ta była pierwotnie polami uprawnymi mieszkańców Jaworek. Gdy ci w czasie drugiej wojny światowej zostali przesiedleni, to zmienił się jej charakter na bardziej pasterski. To właśnie tutaj powstała wzorcowa PRL-owska bacówka, która jednak okazała się niezbyt praktyczna. W latach 70-tych bacówkę zamieniono na studenckie schronisko, które jednak w 1980 roku spłonęło. Obecnie na tzw. „Rówienkach” znajduje się studencka baza namiotowa, która otwarta jest w lipcu i sierpniu.

Wysokie Skałki (Wysoka) – najwyższy szczyt Pienin w barwach patriotycznych

Wysokie Skałki

Im bliżej szczytu, tym więcej ludzi. Przez zalesiony fragment Wysokiej (500 m długości, 110 m wysokości – więc dość stromo) idziemy już cały czas z innymi turystami. I to z całkiem sporą ilością turystów, która wpadła na podobny pomysł do naszego. Widać z oryginalnością u nas słabo 😉

Po około 20 minutach stajemy na szczycie. Ktoś już zawiesił biało-czerwoną flagę Polski, która łopocze na wietrze. Ładnie się prezentuje pod „budką” z pieczątką i przyciąga masę turystów chcących zrobić „selfika” z naszą flagą i Tatrami w tle. Trzeba przyznać, że sprawia to niesamowite wrażenie. Niestety ta sama rzesza turystów utrudnia zrobienie panoramy, więc decydujemy na mniej zaludnioną południową stronę i po ok. 15 minutach pstrykania zdjęć mamy prawie czysty kadr.

Co do samej góry, to szczyt Wysokie Skałki (znane jako Wysoka bądź Kiczera) ma 1050 m n.p.m. Jest to najwyższa góra Pienin, w związku z tym zalicza się do Korony Gór Polski. Cała góra porośnięta jest lasem, jednak sam wapienny wierzchołek wznosi się nad koronami drzew i umożliwia podziwianie Tatr, Babiej Góry, Pasma Radziejowej, Magury Spiskiej i Gór Lewockich.

Po szybkim spakowaniu sprzętu foto ruszamy w dół niebieskim szlakiem w stronę Przełęczy Rozdziela (jest ona granicą pomiędzy Pieninami a Beskidem Sądeckim). Tam planujemy w trochę większym spokoju odpocząć i ponapawać się górską ciszą. Faktycznie, ten szlak jest mniej tłoczny, ale jednak raz na jakiś czas mijamy turystów.

Wąwóz Białej Wody

Po posiłku i leżakowaniu na trawie czas ruszyć w dół na ostatni etap naszego spaceru. Zejście planowaliśmy przez wąwóz Białej Wody będący też rezerwatem przyrody.

Kiedyś była to wieś, zamieszkiwana na początku przez Wołochów. Później osiedlili się tutaj Łemkowie uprawiający pasterstwo. Niestety w wyniku „Akcji Wisła” w 1947 roku wszyscy pierwotni mieszkańcy zostali wysiedleni a wieś spalona. Dopiero kilka lat później w tych rejonach zaczęli się osiedlać polscy mieszkańcy Spisza i Podhala.

Szlak w dół nie jest zbyt trudny, czasami nawet żałujemy, że nie można z plecaka wyciągnąć roweru górskiego i sobie zjechać w dół. Kawałek przez las jest problematyczny z powodu sporego błota zrobionego przez ciągniki używane do wycinki drzew, ale jakoś da się przejść. Zaczynają pojawiać się bacówki miejscowych górali, aż dochodzimy do szerokiej spacerowej drogi, która jest dostępna nawet dla rodzin z wózkami.

Wąwóz Białej Wody – spacerowe miejsce dla mniej „górskich” ludzi

Wąwóz Białej Wody jest trochę mniej malowniczy niż Homole, ale również ciekawy. Jest on znacznie szerszy, a góry leżące po jego bokach aż tak nie przytłaczają, gdyż są trochę dalej (i są mniej strome). Dołem płynie potok Biała Woda, który miejscami ciekawie żłobi skalne koryto rzeki. Nazwę zawdzięcza licznie występującym kaskadom, które spieniają wodę, powodując, że jest „biała”. Teren wąwozu stanowi ciekawy punkt wycieczek rodzinnych – zwłaszcza tych z małymi dziećmi gdzie przewyższenia mogą stanowić problem.

Końcówkę trasy zaliczamy już asfaltem, przechodząc koło nowszych zabudowań przysiółka Biała Woda, aż do samych Jaworek gdzie zostawiliśmy zaparkowany samochód.

Góry dla wszystkich

Im więcej po Pieninach chodzimy, tym bardziej stwierdzamy, że to góry dla wszystkich. Można tu znaleźć mniej i bardziej wymagające trasy, ładne widoki, malownicze wąwozy – i przede wszystkim mniejszą koncentrację turystów niż w Tatrach czy Bieszczadach. To dość istotne, jeśli ktoś nie lubi deptać ludziom po piętach, tylko woli odpocząć na łonie przyrody. Polecamy każdemu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *