Hala Stulecia we Wrocławiu czyli perełka modernizmu

Artykuł przeczytasz w 3 minuty

Miejsce, które dla każdego wrocławianina jest oczywiste, dla ludzi „spoza” już bywa trochę bardziej zagadkowe. Oczywiście każdy, kto kiedykolwiek zwiedzał Wrocław, na pewno słyszał lub nawet i widział halę, jednak pewnie mało osób orientuje się w historii tego miejsca i wie, na czym polega jego wyjątkowość. Hala Stulecia jest bardzo charakterystycznym miejscem we Wrocławiu i na pewno warto tutaj zajrzeć.

Pomimo że w stolicy Dolnego Śląska byliśmy już kilka razy, to dopiero tym razem udało się zobaczyć Halę Ludową (była też tak nazywana po 1945 roku) od środka. Co prawda hala była pusta i nic się w niej nie działo, ale dzięki temu były idealne warunki do zrobienia panoramy na środku pod kopułą.

Historia hali

Jak wszyscy (lub większość) wiedzą – historia Wrocławia była dość burzliwa. W czasach kiedy zrodził się pomysł budowy takiego obiektu, miasto było w granicach Królestwa Pruskiego. Główną przyczyną jej powstania, były obchody setnej rocznicy bitwy pod Lipskiem i odezwy „Do mojego ludu” – pisanej przez cesarza Fryderyka Wilhelma III w 1813 roku. Wspomnianą rocznicę chciano uczcić tak zwaną „Wystawą Stulecia”, na terenach które miasto przeznaczyło na cele kulturalno-sportowe, w pobliżu miejskiego zoo.

Dość szybko rozpisano konkurs na projekt zagospodarowania terenu, obejmujący powstanie pawilonu wystawowego. Z 43 zgłoszonych prac, wygrał projekt miejskiego architekta Wrocławia, Maxa Berga, który zaskakiwał nietypową jak na tamte czasy konstrukcją. Pomimo drogiego w budowie i dość kontrowersyjnego projektu, w 1911 roku zyskał on oficjalne pozwolenie na budowę.

Plac pomiędzy Iglicą a Halą

Konstrukcja

W momencie budowy hala stanowiła największy na świecie obiekt o żelbetowym przykryciu. Jej wysokość to 42 metry, a średnica nakrywającej kopuły aż 67 metrów. Dostępna powierzchnia użytkowa hali to 14 tys. m². Powierzchnia ta zawierała w sobie 56 innych pomieszczeń wystawienniczych i kuluary okrążające główną salę. Budowlę zaplanowano na pomieszczenie około 6000 widzów.

Sama bryła budynku została zaprojektowana w duchu wczesnego modernizmu. Architekci utożsamiający się z tym ruchem zakładali, że o pięknie budynku stanowi przede wszystkim jego funkcjonalność. Forma budynku miała wynikać z jego funkcji i tylko ją uzupełniać. To właśnie widać w budynku Hali – okrągła i ogromna sala widowiskowa, z dobudowanymi „skrzydłami”, pełniącymi funkcje dopełniające.

W 2006 roku, eksperci z komisji UNESCO wpisali Halę Stulecia we Wrocławiu na Listę Światowego Dziedzictwa jako przykład pionierskiego użycia żelbetu w architekturze modernistycznej. Obecnie to jeden z trzech obiektów województwa dolnośląskiego na liście UNESCO (obok Kościołów Pokoju w Jaworze i Świdnicy).

Centrum Poznawcze Hali Stulecia

Specjalnie dla turystów otworzono Centrum Poznawcze, czyli wystawę interaktywną, która miała pokazać trochę historii samej hali, jak i miasta. Jednak szczerze mówiąc, wystawa nas trochę rozczarowała. Ani nie była zbyt ciekawa, ani zbyt interaktywna. Ot można zobaczyć, jak wygląda hala w porównaniu do Panteonu, czy kilka monitorów wyświetlających archiwalne filmy. Jak na dość szumną nazwę, zdecydowanie za mało – no ale zbytnio zawiedzeni nie byliśmy, bo naszym głównym celem były przecież panoramy. Jeśli macie inne zdanie na temat Centrum, to podzielcie się w komentarzach – jesteśmy ciekawi innych opinii.

Widok ze środka hali

Pobliskie obiekty

Pawilon Czterech Kopuł jest jednym z budynków powstających równolegle do budowanej obok hali. Pierwotnym celem budowy było umieszczenie tutaj wystawy historycznej. Obecnie w Pawilonie znajduje się ekspozycja sztuki współczesnej Muzeum Narodowego, w której możemy znaleźć rzeźby takich artystów jak Magdalena Abakanowicz, Tadeusz Kantor czy Władysław Hasior.

Iglica to obok Hali Stulecia i miejskiego ratusza, najbardziej charakterystyczne obiekty we Wrocławiu. To 90-metrowa stalowa wieża, która została postawiona w 1948 roku z okazji Wystawy Ziem Odzyskanych. W chwili budowy konstrukcja miała 106 metrów wysokości, a na jej szczycie został zamontowany system luster mający tworzyć niezwykłe efekty świetlne. Niestety przechodząca kilkanaście dni później burza je zniszczyła. W 1965 i 1979 roku miały miejsce prace konserwatorskie między innymi skracające czubek Iglicy.

Na północ od hali znajduje się pergola o kształcie połowy elipsy. Wraz z całym otoczeniem hali, zaprojektował ją niemiecki architekt Hans Poelzig. Długość pergoli wynosi 640 metrów. A pośrodku znajduje się sztuczny staw z największą w Polsce fontanną (obecnie multimedialną). W 2009 roku została zmodernizowana, dodano nowe dysze oraz zamontowano oświetlenie. W sezonie, od początku maja do końca października, codziennie wieczorem (od godziny 18 do 21:40) można oglądać multimedialny spektakl połączenia wody, muzyki i świateł.

Na północ od pergoli znajduje się Ogród Japoński. Powstał on z inicjatywy hrabiego Fritza von Hochberga, przy pomocy japońskiego ogrodnika. Jest on połączeniem kilku typów ogrodów japońskich: publicznego, wodnego, związanego z ceremonią picia herbaty i kamienistej plaży. Zwiedzanie ogrodu możliwe jest od początku kwietnia do końca października, więc niestety tym razem nie udało się nam go zwiedzić.

Widok z trybun

Zwiedzanie

Hala Stulecia jest obiektem bardzo ciekawym i jak widać – w jej okolicach jest naprawdę co zwiedzać i może to zająć kilka godzin (uwzględniając obiekty „poboczne”). My niestety nie byliśmy na wycieczkę zbyt dobrze przygotowani, bo większość z atrakcji była zamknięta. Na szczęście główny cel wyprawy, czyli sama hala była dostępna do zwiedzenia i całkiem pusta. Innych turystów też jak na lekarstwo 😉 W grudniu 2018, zwiedzanie Centrum Poznawczego i hali kosztowało 12.5 zł za osobę. Obecnie niestety jest to teren niedostępny ze względu na trwający tam remont (do września 2019). Ogród japoński, jak i Pawilon Czterech Kopuł są osobno biletowane. Dużo praktycznych informacji możecie odnaleźć na oficjalnej stronie Hali Stulecia – http://halastulecia.pl/.

Sami jesteśmy mocno ciekawi, jak Hala sprawdza się w przypadku imprez sportowych, czy koncertów granych w środku. No ale liczymy, że jeszcze będzie kiedyś okazja to sprawdzić.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.