Belgrad – stolica Serbii

Artykuł przeczytasz w 5 minuty

Nasze zwiedzanie Petrovaradinu skończyło się po kilku godzinach i udaliśmy się w kierunku Belgradu. W stolicy Serbii planowaliśmy nocleg i przy okazji chcieliśmy też trochę zwiedzić. W sumie nie mieliśmy konkretnego planu, ot chcieliśmy pokręcić się po mieście i zobaczyć co jest w nim ciekawego. Jednak o tym będzie niżej.

Jedno z najstarszych miast Europy

Serbowie są dumni z wiekowości ich stolicy. Pierwsze osadnictwo w tym miejscu sięga paleolitu – czyli mniej więcej 7000 lat wstecz. W kamieniołomach w jednej z dzielnic miasta archeologowie znaleźli ślady po bytności neandertalczyków – faktycznie nie dużo miast może się czymś takim pochwalić.

Nazwa „Belgrad” w kronikach pojawiła się około IX wieku. Wcześniej była mowa o celtyckiej (a następnie rzymskiej) osadzie Singidunum – zlokalizowanej w miejscu obecnego Kalemegdanu. Samą nazwę można przetłumaczyć jako „Białe Miasto”.

W mieście jest sporo placów i zieleni, robi wrażenie przyjemnego do życia.

Historia miasta, jak i całych Bałkanów, była niezwykle burzliwa. W I w p.n.e. przybyli tutaj Celtowie, następnie tereny przejęli Rzymianie, czyniąc je swoją kolonią. W VI w pojawili się tu Słowianie i przodkowie dzisiejszych Serbów. Przez kolejne stulecia Belgrad znajdował się pod panowaniem Cesarstwa Bizantyjskiego, Węgrów oraz Bułgarów. Od XVI wieku, na okres blisko 350 lat, przypada okupacja Imperium Osmańskiego. Przez dziesięciolecia Turcy walczyli o Belgrad z Austro-Węgrami, na przemian niszcząc i odbudowując miasto. W XIX wieku powstało Księstwo Serbskie zależne od dzisiejszej Turcji, jednak w roku 1878 Belgrad staje się stolicą już niepodległej Serbii. W 1918 roku powstaje Królestwo Serbów, Chorwatów i Słowian, potocznie zwane „Jugosławią”.  Serbia jako samodzielne państwo formuje się ponownie dopiero w 2006 roku po rozłączeniu z Czarnogórą.

Główny deptak miejski

Ulica Knez Mihailova (księcia Michała) jest głównym deptakiem Belgradu. Jest takim odpowiednikiem ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Już od czasów rzymskich była to jedna z głównych osi komunikacyjnych miasta.

Obecna forma ulicy reprezentacyjnej została uwzględniona dopiero w planach urbanistycznych z XIX wieku. Wtedy władze miasta powzięły kroki, aby odejść od dziedzictwa zostawionego przez Imperium Osmańskie i stać się trochę bardziej „zachodnim” miastem. W XIX wieku nastąpiło też zerwanie ze „wschodnimi” nazwami ulic, a ulica Knez Mihailova była pierwszą z nową nazwą.

Przekształcenie jej na deptak nastąpiło w 1987 roku. Ruch samochodowy wycofano, a ulicę w pełni oddano pieszym. Łączy ona obecnie Terazije, czyli centralny plac miasta, ze wzgórzem Kalemegdan.

Wydaje się, że na głównej ulicy wiecznie jest sporo ludzi. Jest ona popularna zarówno wsród turystów jak i mieszkańców.

Przy ulicy Knez Mihailova znajduje się wiele ciekawych architektonicznie budynków. Na przykład pod numerami 53-55 znajdziemy budynek w stylu renesansowym, obecnie galeria Belgradzkiego „ASP”. Numer 35 to secesyjna siedziba Serbskiej Akademii Nauki i Sztuki. Pod numerem 7 jest restauracja i hotel „Ruski Car” – zbudowany w stylu Art Deco i Art Noveau. Interesujących budowli jest jeszcze więcej, ale polecamy rozejrzeć się we własnym zakresie.

Dzięki uczynieniu z ulicy miejskiego deptaka – mocno rozkwitło na niej życie. Jej bezpośrednie okolice to mnóstwo sklepów, pubów i restauracji. Koncentruje się tutaj zarówno dzienne, jak i nocne życie miasta. Jest ona uznawana za jedną z najpiękniejszych stref pieszych południowo-wschodniej Europy, a ceny nieruchomości osiągają zawrotne wartości liczone w milionach euro.

Kalemegdan

Wzgórze Kalemegdan, wraz z parkiem i twierdzą, to jedne z ciekawszych miejsc w mieście. Znajdują się na północny zachód od ulicy Knez Mihailova, na półwyspie, tuż przy miejscu, gdzie rzeka Sava wpada do Dunaju.

Jak już zdążyliśmy wspomnieć, to właśnie w tych okolicach były początki osadnictwa na terenie dzisiejszego Belgradu. Bardzo podobnie jak w przypadku Petrovaradinu – tutaj też od czasów antycznych znajdowała się twierdza. Wpływ na to miało ukształtowanie terenu, czyli wysokie na ponad 100 metrów wzgórze, tuż przy skrzyżowaniu dwóch rzek, które były istotnym sposobem transportu w dawnych czasach.

Fortyfikacje, które można oglądać do dzisiaj, narastały stopniowo. Najbardziej widoczne są te budowane na przestrzeni XV-XVIII wieku (chociaż musimy przyznać, że dominują „najnowsze”, zbudowane przez Austriaków). Możemy wśród dawnych miejskich bram dostrzec różnice w budowie, gdyż powstawały w różnych latach (a nawet wiekach).

Obecnie możemy podzielić wzgórze na 4 rejony, które trochę się od siebie różnią. Wschodnia część to tak zwany Mały Park – do jego terenów należy też miejskie zoo.

Miejsce dla każdego. Pasjonaci historii mają zabytkowe budynki, militariów – muzeum z ciekawą kolekcją. Dla miłośników relaksu są piękne widoki i dużo zieleni do odpoczynku.

Duży Park to południowa część, w której znajduje się sporo pawilonów, altan, pomników. Jego „magnesem”, oprócz rekreacyjnej zieleni, jest Muzeum Wojskowe, w którym możemy znaleźć eksponaty od broni białej z czasów rzymskich, po czołgi z II Wojny Światowej.

Dolne Miasto to część biegnąca łukiem od północy na południe, wzdłuż brzegu Savy. Znajdują się tu dwa kościoły, planetarium oraz najstarsza, średniowieczna wieża.

Standardowo, najbardziej interesujące bywa to, co na górze, czyli Górne Miasto. Zamienione obecnie w park z pozostałościami bram i murów twierdzy. Z niego rozciąga się piękny widok na dwie rzeki oraz północną część miasta. Z rzeczy do zwiedzenia mamy tutaj: prochownię z XVIII wieku, „Rzymską Studnię” (która nie jest ani rzymską, ani studnią – polecamy przekonać się co to za obiekt), tureckie mauzoleum, czy bunkier zbudowany tuż po II Wojnie Światowej.

Obecnie Kalemegdan to bardzo ciekawe tereny rekreacyjne. Sporo zieleni, zabytki, boiska, a do tego ładne widoki – na nas to miejsce zrobiło duże wrażenie. Mało jest miast (przynajmniej takich, które zwiedziliśmy) mogących poszczycić się tak dużym kawałkiem historii w jednym miejscu, a przy okazji pełnić też funkcję rekreacyjną.

Od pewnego czasu władze miejskie próbują zrealizować budowę kolejki linowej prowadzącej nad rzeką na wzgórze – jednak na razie, szczęśliwie, budowy nie rozpoczęto. Fundacja Europa Nostra oznaczyła Kalemegdan jako jedno z 7 miejsc najbardziej zagrożonych zniszczeniem (tu w wyniku działalności człowieka).

Inne atrakcje miasta

Oczywiście tak duże miasto, jak Belgrad oferuje sporo atrakcji każdemu zwiedzającemu. Możemy na przykład odwiedzić jedną z największych cerkwi na świecie – Cerkiew św. Sawy. Ciekawa jest też dzielnica Zemun, która przez długi czas była osobnym miastem. Już sam spacer po jego ulicach jest unikalnym doświadczeniem, gdy widzimy brutalistyczne budynki stojące tuż obok sporo starszych, pochodzących z czasów ottomańskich czy austro-węgierskich. Z ciekawostek – w Belgradzie znajduje się też „Dom Kwiatów” czyli mauzoleum Josipa Broz Tity.

Zachodnia Brama Belgradu jest budynkiem którego trudno nie zauważyć. Opuszczona część biurowa i mocno zaniedbana część mieszkalna robią przygnębiające wrażenie.

Jednak trzeba przyznać, że miłośnicy brutalizmu w architekturze znajdą tu coś dla siebie. W zależności od strony, od której wjeżdżamy do miasta, w oczy rzucają się charakterystyczne budynki. Są to Zachodnia Brama Belgradu i Wschodnia Brama Belgradu. Zaprojektowane jako nawiązanie do bram starego miasta na Kalemegdanie, ale mające pełnić funkcje biznesowo-mieszkalną. Plan ambitny, jednak po tym jak odwiedziliśmy okolice Zachodniej Bramy, to budynek sprawia wrażenie mocno zaniedbanego i częściowo opuszczonego. Zapada w pamięć. Podobnie jak i część „nowego miasta” – gdzie szare bloki dominują w okolicach, gdzieniegdzie przeplecione zielenią.

Ostatnim budynkiem, który polecamy zobaczyć, jest Jugosłowiańskie Ministerstwo Obrony. Został zbudowany w latach 60-tych ubiegłego wieku i zniszczony w 1999 roku podczas nalotów NATO na Belgrad, jest niemym świadkiem wydarzeń, które rozegrały się na Bałkanach. Obecnie jest chroniony na równi z zabytkami, jako świadectwo „cierpień Serbii”. Niestety przed nim nie udało się nam zrobić panoram – pilnujący żołnierze zabronili użyć statywu do zdjęć.

Podsumowując, Belgrad miło nas zaskoczył i aż żałowaliśmy, że tak mało czasu udało nam się tutaj spędzić. Mimo że turystów jest tutaj sporo, to nie możemy powiedzieć, że jest ono mocno oblegane, jak inne stolice europejskich państw, które zwiedziliśmy. Na pewno warto poświęcić dzień czy dwa żeby zobaczyć to miasto.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.