Babia Góra zimą – szlak z Krowiarek

Artykuł przeczytasz w 3 minuty

Babia Góra znana jako Królowa Beskidów zawsze kusiła mnie do wyjścia zimą. Ta najwyższa poza Tatrami góra w Polsce jest miejscem częstych wędrówek – głównie z powodu na niewielką trudność (w zależności od szlaku). Szczególnie popularne są wyjścia na wschody słońca, które przy dobrej pogodzie potrafią być naprawdę spektakularne.

Masyw leży na granicy polsko-słowackiej, jest najwyższą i najbardziej wybitną górą Beskidów. Na jego terenie, zarówno po Polskiej, jak i Słowackiej stronie utworzono parki narodowe. Na szczęście dla nas – turystów, jest tutaj wytyczonych sporo pieszych szlaków, dzięki którym możemy zwiedzać te rejony.

Pierwsze miejsce na odpoczynek – szczyt Sokolica. Ma platformę z której możemy oglądać Zawoję. Po raz piewszy możemy dostrzec też cel wędrówki – Diablak.

Najszybsze wejście – przełęcz Krowiarki

Na szczyt Diablaka (to jedna z nazw Babiej Góry) prowadzi kilka szlaków. Jednak najkrótszy z nich to szlak czerwony zaczynający się na przełęczy Krowiarki (1012 m n.p.m.). Jest tam kilka płatnych parkingów (cena około 15 zł za cały dzień parkowania samochodu) oraz kasa wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego (wejście kosztuje 7 zł).

Podejście z przełęczy trwa około 2,5 godziny, podczas których trzeba pokonać 700 metrów w górę na dystansie 4,5 kilometra. Większość trasy odbywa się po kamiennych schodach, co bywa męczące, jednak od pewnej wysokości widoki zaczynają to wynagradzać. Niestety w grudniu podczas wyprawy nie było wtedy dużo śniegu, a szlak był trochę oblodzony – więc raczki były wskazane (podczas prawdziwej zimy mogą przydać się raki!).

Szlak biegnie przez Sokolicę i Kępę, na których są specjalne tarasy widokowe do odpoczynku. Z nich właśnie możecie podziwiać panoramy w tym wpisie. Kolejnym szczytem jest szczyt o osobliwej nazwie – to… Gówniak (znany też jako Wołowe Skały). Jego nazwa wzięła się od dużej ilości odchodów bydła, które było tutaj dawniej wypasane. We mgle i przy złej widoczności jest czasem mylony z głównym szczytem Babiej Góry. Na szlaku można spotkać specyficzne wysokie słupki. Służą one nawigacji podczas zim. Pokrywa śnieżna potrafi być tutaj bardzo wysoka, bez słupków łatwo byłoby zabłądzić.

Druga z platform widokowych przy czerwonym szlaku jest na Kępie. Widać, że wraz z wzrostem wysokości robi się bardziej mroźno.

Babia Góra, Diablak, Kapryśnica, Matka Niepogód

Jak widzicie, drugi co do wielkości szczyt z Korony Gór Polski ma wiele nietypowych nazw. Ich pochodzenie ma korzenie ludowe lub związane z pogodą. Legenda mówi, że Babia Góra jest kupą kamieni wysypanych przed chałupą przez babę-olbrzymkę. Nazwa Diablak wiąże się z legendą o diable, który budował zamek dla zbójnika. Jednak ów zamek nie został skończony przed północą i się zawalił, tworząc właśnie górę. Kapryśnica i Matka Niepogód mówią same za siebie. Ze względu na dużą wybitność warunki atmosferyczne potrafią się bardzo szybko i niespodziewanie zmienić.

Jednak jeśli wychodząc na szczyt, trafimy na ładną pogodę, to uwierzcie – będziecie bardzo zadowoleni. Z samej góry możemy dostrzec całe mnóstwo pasm górskich: zaczynając od najważniejszych Tatr, przez Niskie Tatry (SK), Wielką i Małą Fatrę (SK), Beskid Żywiecki, Beskid Śląski czy Gorce. Oprócz tego, z Babiej możemy zobaczyć też pobliskie miejscowości, zarówno po słowackiej, jak i polskiej stronie. W dobrą pogodę, przez dobrą lornetkę, można zobaczyć nawet i Kraków 😉

Na górze znajduje się kilka obelisków, kamienny ołtarz polowy i figura Matki Boskiej. Ciekawostką jest też wysoki kamienny mur, zbudowany przez samych turystów przez lata. Chroni od przed mocnymi wiatrami, które na szczycie potrafią dać w kość. Ze względu na swoją charakterystykę, potrafi być też górą niebezpieczną – bez odpowiedniego przygotowania czy sprawdzenia pogody, lepiej się tam nie wybierać.

Inne szlaki turystyczne

Wyjście czerwonym szlakiem to nie jedyna możliwość zdobycia Babiej Góry. Wychodząc, możemy wybrać też zielony szlak od strony Lipnicy Wielkiej. Ze Słowacji mamy opcje, aby iść żółtym szlakiem ze Slanej Vody (osada Oravská Polhora). Kolejny wariant to szlak niebieski, biegnący wzdłuż granicy państwa – od Beskidu Żywieckiego – będący jednocześnie częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Jednak chyba najciekawszy (i zarazem najtrudniejszy) szlak żółty biegnie od strony Zawoi i schroniska na Markowych Szczawinach. To jedyny szlak w Beskidach, na którym znajdują się klamry i łańcuchy ułatwiające podejście. Mowa oczywiście o „Perci Akademików”. Trzeba pamiętać, że jest to szlak jednokierunkowy (możliwe jest tylko podejście) oraz ze względu na zagrożenie lawinowe, zamykany zimą.

Czasem mocno wiejący wiatr uniemożliwia kontemplowanie ładnych widoków. Jednak jeśli trafi się na dobrą pogodę, to wysiłek włożony w wędrówkę będzie wynagrodzony.

Garść ciekawostek

Obecnie przez szczyt Babiej Góry przebiega granica polsko-słowacka. Jednak do dzisiaj na szlaku możemy znaleźć granitowe słupki z literami S i D – wytyczały one granice słowacko-niemiecką w czasie II Wojny Światowej.

Około 100 metrów od Diablaka, stało niegdyś schronisko górskie – wtedy najwyżej położone (mowa o Beskidach). Funkcjonowało w latach 1905-1949. Później niestety spłonęło. Obecnie jedyne schronisko w okolicach Babiej Góry to schronisko na Markowych Szczawinach.

Babia Góra jest też nietypowa ze względu na znajdujący się na niej Wielki Europejski Dział Wodny. Oznacza to, że woda z jednej strony stoków płynie do Morza Bałtyckiego, a z drugiej – do Adriatyku lub Morza Czarnego.

Najbardziej znaną miejscowością pod Babią Górą jest Zawoja. Może ona się poszczycić mianem największej i najdłuższej wsi w całym kraju. Powierzchniowo zajmuje ponad 100 kilometrów kwadratowych i ma około 18 kilometrów długości. Szukanie adresu dla nowego listonosza pewnie musi być wyzwaniem 😉

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.