Rusinowa Polana, Gęsia Szyja i Morskie Oko – zimowa wycieczka

Artykuł przeczytasz w 4 minuty

Góry zimą są naprawdę ładne. Na te wysokie partie niestety nie mam jeszcze wystarczająco doświadczenia, ale nie przeszkadza to w ubraniu raczków (które zimą są naprawdę przydatne!) i wybraniu się w ciut niższe, ale też ciekawe partie. W styczniu 2020 padło na wybór trasy: Palenica Białczańska – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Morskie Oko – Palenica. Łącznie prawie 21 kilometrów spaceru – w sam raz na krótszy zimowy dzień.

Początek trasy jak dużo innych zaczyna się na parkingu przy Palenicy Białczańskiej. Od jakiegoś czasu Tatrzański Park Narodowy wprowadził internetowe rezerwacje miejsc parkingowych. Cały dzień parkowania kosztuje 35 złotych, a miejsce wykupuje się na stronie: https://tpn.pl/zwiedzaj/e-bilety. Dobra rada, nie warto wybierać się na parking, nie mając wcześniej wykupionego miejsca – nie wiadomo, czy się uda zaparkować.

Rusinowa Polana to miejsce dobre nawet na krótki niedzielny spacer. Przy dobrej pogodzie widoki gwarantowane 🙂

Rusinowa Polana (1180-1300 m n.p.m.)

Po opłaceniu biletu wejściowego do TPN (7 zł) zaczyna jeden z dwóch nie takich łatwych fragmentów podejścia. Od Palenicy Białczańskiej do Rusinowej Polany prowadzi niebieski szlak. Z parkingu to niecała godzina spaceru. Nie jest bardzo wymagająca w stosunku do innych tatrzańskich szlaków – ale zgrzać się można 🙂

Rusinowa Polana jako miejsce jest już wspomniana w dokumentach z XVII wieku. Na polanie była zlokalizowana osada pasterska składająca się z kilkunastu szałasów i szop. Wypas owiec w tym miejscu był czymś normalnym (podobnie jak i teraz). Swoją nazwę zawdzięcza najprawdopodobniej nazwisku rodu sołtysów z Gronia – Rusinom. Polana nie jest płaska – pomiędzy jej najniższym a najwyższym punktem jest ponad 100 m różnicy wysokości. Z jej terenów rozciąga się piękna panorama na Tatry Wysokie – łącznie z najwyższym szczytem Karpat – Gerlachem.

Na Rusinową Polanę prowadzą jeszcze 3 inne szlaki: niebieski od Doliny Filipka, zielony z Wierchu Poroniec albo zielony z Gęsiej Szyi. Ten ostatni wariant to ciąg dalszy mojej trasy tamtego dnia.

Z Gęsiej Szyi rozpościera się piękna panorama na Tatry Wysokie.

Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.)

Następny planowany przystanek nie jest widoczny z Rusinowej Polany, jednak szlak w stronę Gęsiej Szyi widać wyraźnie. To (kolejne) dość strome podejście – latem wygląda jeszcze ciekawiej, dzięki drewnianym schodom, których wydaje się mnóstwo. Po około 50 minutach spaceru zielonym szlakiem docieram na Gęsią Szyję. To skalny szczyt wyłaniający się spośród drzew, zapewniający jeszcze lepsze widoki niż Rusinowa Polana.

Patrząc w kierunku wschodnim, widzimy Tatry Bielskie z Hawraniem, następnie główną grań Tatr Wysokich, z Lodowym Szczytem, Gerlachem, Rysami aż do masywu Wołoszyna i Koszystej. Te dwa ostatnie prezentują się najbardziej dostojnie, bo są najbliżej – a dzięki dużej różnicy wysokości efekt „wow” się powiększa. W oddali można dostrzec też czubki Tatr Zachodnich, czy jak się obrócimy – Zakopane. Jedna z ważniejszych postaci w dziejach Tatr i Zakopanego, Tytus Chałubiński – już w 1878 pisał o tym miejscu jako „widoku na 100 szczytów i przełęczy”. I mimo że te słowa są nieco przesadzone, to trudno nie docenić ładnej panoramy, jaką mamy ze szczytu Gęsiej Szyi.

Jeśli chodzi o samą nazwę, to pierwotnie odnosiła się do wąskiego i wygiętego głazu, znajdującego się w grzbiecie szczytu. Podobno jego kształt przypominał właśnie góralom gęsią szyję. Dopiero później, tę nazwę zaczęto stosować do całego masywu.

Po przerwie na herbatę i zasilające ciasteczko, czas na dalszy etap trasy – zejście zielonym szlakiem do Równi Waksmundzkiej, a następnie kontynuacja czerwonym szlakiem do drogi Oswalda Balzera. Przejście tego fragmentu zajmuje około 1,5 godziny. Od tego punktu niestety zaczyna się chyba najbardziej nielubiany „górski” szlak – czyli asfaltowa droga do samego Morskiego Oka. Ten prawie ośmiokilometrowy fragment (mowa o drodze od samej Palenicy do Morskiego Oka) jest „sławny” z wielu problemów z fasiągami (zaprzęgami konnymi), czy nieodpowiedzialnymi turystami, których bywa na tym odcinku masę.

Szkoda się rozwodzić nad tym tematem, więc tylko dodam – że zimą nawet i na tym szlaku bardzo przydatne są raczki lub raki. Fragmenty szlaku prowadzą przez strome fragmenty w lesie, na których niejednokrotnie widziałem ludzi zjeżdżających na tyłkach, bo szlak był wyślizgany, a oni szli zimą w trampkach 😉

Ostatni przystanek, Morskie Oko. To niesamowite wrażenie stać pośrodku zamarzniętego jeziora, w otoczeniu majestatycznych gór.

Morskie Oko (1395 m n.p.m.)

Ostatni punkt wycieczki tamtego dnia kończy się na największym jeziorze w Tatrach. Chodzi oczywiście o Morskie Oko, znajdujące się w Dolinie Rybiego Potoku, u podnóży Mięguszowieckich Szczytów. Zajmuje ono powierzchnie prawie 35 hektarów. W najgłębszym miejscu jezioro ma 50,8 m głębokości. Jako jedno z niewielu tatrzańskich jezior jest naturalnie zarybione, żyją w nim pstrągi. Nazwa „Morskie Oko” jest tłumaczeniem z języka niemieckiego. Niemieccy osadnicy ze Spiszu „morskimi okami” (Meeraugen) nazywali tatrzańskie jeziora. Wcześniejszą lokalną nazwą jest „Biały Staw” lub „Rybie Jezioro”.

Było ono znane lokalnym ludziom praktycznie od początków cywilizacji na tych terenach. Jednak pierwsze oficjalne wzmianki w pismach pochodzą z końcówki XVI wieku. Przez pewien czas było nawet własnością prywatną. Turystyka w tym miejscu rozwijała się od początku XIX wieku. Wtedy zbudowano nad jego brzegiem pierwsze schronisko turystyczne. Obecny budynek schroniska, znajdujący się przy północnej granicy jeziora został zbudowany w 1908 roku i jest zarządzany przez PTTK.

Ze schroniska przy Morskim Oku prowadzi kilka ważnych tatrzańskich szlaków:

  • Niebieski – przez Świstową Kopę do Doliny Pięciu Stawów Polskich
  • Czerwony – północny – wspomniana już wyżej betonowa droga do parkingu w Palenicy
  • Czerwony – południowy – prowadzący z obu stron jeziora nad Czarny Staw pod Rysami i dalej na Rysy
  • Żółty – zwany potocznie „ceprostradą” – to droga na Szpiglasowy Wierch

Widoki otaczających gór zapierają dech w piersiach. To wysokie na ponad 2000 metrów szczyty Tatr Wysokich: Żabi Mnich (2146 m n.p.m.), Niżne Rysy (2430 m n.p.m.), Rysy (2503, w Polsce 2499 m n.p.m.), Żabi Koń (2291 m n.p.m.), Mięguszowieckie Szczyty (2438, 2393, 2410 m n.p.m.) czy Szpiglasowy Wierch (2171 m n.p.m.). I tak nie opisałem tutaj wszystkich widocznych – bo nie jest to typowy przewodnik, tylko strona mająca Was zachęcić do wszelakich wędrówek i zwiedzania (mam nadzieję, że skutecznie) 😉

Ciekawostka: w 2014 roku, amerykańska gazeta The Wall Street Journal uznała Morskie Oko za jedno z pięciu najpiękniejszych jezior świata. Pozostałe znajdowały się w USA, Kenii, Finlandii i Szwajcarii. Myślę, że taka rekomendacja powinna znakomicie pokazywać, jak wspaniałe jest to miejsce.

Ciekawostka 2: jak widzicie na panoramie powyżej, zimą – Morskie Oko całkowicie zamarza. Dzięki temu, można nieco skrócić swoją drogę na Czarny Staw pod Rysami. Spacer środkiem wielkiego jeziora to nie lada gratka. Zazwyczaj (w zależności od zimy), Morskie Oko jest skute lodem przez około 150 dni w roku. Co do bezpieczeństwa przejścia po tafli – to ratownicy TOPR robią odwierty, mierząc grubość lodu – jednak jak wszędzie w górach, trzeba być ostrożnym i zachować zdrowy rozsądek. Udanych wycieczek!

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.