Opuszczone zakłady zbożowe PZZ Kozłów

Artykuł przeczytasz w 3 minuty

Tym razem na tapetę wjeżdża artykuł z dawno nieporuszanej na blogu tematyki – mianowicie URBEX (urban exploration). Trzeba podkreślić, że obiekty opisywane w tym wpisie już (niestety nie istnieją) – panoramy zostały zrobione w maju 2020 roku, a ujęcia z drona rok później. Omawiany obiekt to pozostałości po PZZ Kozłów (Polskie Zakłady Zbożowe). Sam Kozłów to nieduża, gminna miejscowość, znajdująca się w powiecie miechowskim, województwo małopolskie. Szczerze mówiąc, gdyby nie opuszczone budynki PZZ to chyba tę miejscowość kojarzyłbym tylko z tym że leży przy linii kolejowej Kraków – Warszawa 😉

Historia powstania, czasy świetności

W 1955 roku, władze kraju zdecydowały o budowie nowoczesnych zakładów zbożowych, zlokalizowanych na rolniczych terenach ówczesnego województwa kieleckiego. W momencie budowy były to jedne z największych i najbardziej nowoczesnych elewatorów zbożowych w całej Polsce. Sprzęt do produkcji mąki i kaszy został sprowadzony z zagranicy, co gwarantowało wysoką jakość produktów. PZZ w Kozłowie dawał zatrudnienie prawie 300 pracownikom. Elewatory zbożowe były w stanie pomieścić 32,5 tysięcy ton zboża. Dzienna produkcja to około 75 ton kaszy i 300 ton mąki. Praca odbywała się na trzy zmiany. Były to jedyne zakłady przemysłowe w Kozłowie. Niestety okres prosperity zakończył się w 1997 roku – wraz z prywatyzacją.

Pierwsze wejście pomiędzy wielkie budynki robi wrażenie. Aura tutaj wygląda jak z postapokaliptycznego świata.

Pomnik prywatyzacji III RP

Osoby, które nie wiedzą, czym była prywatyzacja polskich przedsiębiorstw w latach dziewięćdziesiątych, odsyłam do Wikipedii. We wspomnianym roku 1997, Narodowy Fundusz Inwestycyjny, sprzedał 60% udziałów prywatnym spółkom, z którymi powiązany był Piotr Gajda, syn byłego posła RP – Jerzego Gajdy z SLD (przypadek…?).

Przy zarządach nowego prezesa, PZZ zaczęły podupadać. Po roku przestano płacić pracownikom. A pewnego dnia w 1999 roku, zarząd po prostu nie pojawił się w biurach i nagle wszystko stanęło. To był smutny koniec produkcji w zakładach zbożowych. Według niektórych źródeł inwestor odzyskał sporą część pieniędzy, za które zakupił PZZ w Kozłowie, sprzedając zboże i maszyny. Pracownicy wypłat nie otrzymali. W roku 2000 wszystko było już zamknięte. Część pomieszczeń została zdewastowana, pozostałe maszyny rozkradzione. Dochodziło nawet do tego, że w ścianach budynków, żeby było przez nie łatwiej wyrzucić maszyny, które potem były złomowane.

Tytuł nagłówka bardzo dobrze oddaje sytuację, która wydarzyła się w Kozłowie. Dobrze działająca firma została sprzedana za małe pieniądze, zamknięta, a pracownicy zostali z niczym. Piotr Gajda, jako prezes PZZ w Kozłowie, został uznany za winnego naruszania praw pracowniczych poprzez niewypłacanie wynagrodzeń oraz tego, że w celu uzyskania korzyści majątkowej, pomimo podstaw do ogłoszenia upadłości spółki, wprowadził kilka podmiotów w błąd, co do sytuacji finansowej PZZ i zawarł z nimi umowy, doprowadzając pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Sąd wymierzył mu karę 3 lat pozbawienia wolności.

Dach silosów był celem praktycznie wszystkich poszukiwaczy przygód. Było to też jedno z bardziej niebezpiecznych miejsc. W podłodze były dziury, przez które można było wpaść do silosa. 12 pięter w dół.

Czasy „urbexowe”

Po zamknięciu przedsiębiorstwa budynki opustoszały. A opustoszałe budynki przyciągają fanów urban exploration 😉 Obiekt stał się dość szybko „sławny” jako miejsce do odwiedzin. Można było zwiedzić budynek biurowy, wejść nawet nad silosy zbożowe (miały wysokość 12 pięter) – a nawet przy odrobinie odwagi wejść do nich do środka. Eksplorować było co – i to mimo braku wyposażenia i częściowemu zniszczeniu budynków.

Oprócz miłośników opuszczonych budynków PZZ przyciągał także fanów graffiti, którego można było znaleźć mnóstwo wewnątrz i na zewnątrz budynków. I o ile nie jestem fanem tego typu niszczenia mienia, to w przypadku PZZ – grafiki były naprawdę ładne i wpisywały się dobrze w klimat miejsca. Pozostałości po dawnym przedsiębiorstwie także świetnie nadawały się na plenery fotograficzne – dzięki temu, do dzisiaj możemy znaleźć w internecie interesujące galerie z tego miejsca.

Budynek też miał swoje 5 minut w nagłówkach lokalnych gazet, gdy na jednego z odwiedzających zawaliła się ściana. Niestety mężczyzna tego nie przeżył. W związku z wypadkiem, władze gminy podejmowały różne próby ogradzania terenu – ale były to działania mocno nieskuteczne.

W 2021 roku powstało nawet stowarzyszenie Muzeum „PZM-PZZ” Kozłów, którego pierwotnym celem było ocalenie budynków, udostępnienie ich do zwiedzania oraz założenie muzeum tego ciekawego przedsiębiorstwa. Na stronie internetowej stowarzyszenia można znaleźć sporo ciekawych materiałów: https://www.muzeumpzzkozlow.com/

Hale produkcyjne od lat stoją opustoszałe. Maszyny zostały sprzedane lub rozkradzione.

Czasy obecne

Niestety budynki pozostałe po PZZ Kozłów nie dotrwały do dzisiaj. W 2020 roku Powiatowy Inspektor Budowlany wydał decyzje o rozbiórce pustostanu. Jak widać na zamieszczonym poniżej filmiku – obiekt z dnia na dzień zaczął znikać. Obecnym właścicielem jest spółka z Krakowa, niestety nie są znane plany, co powstanie w tym miejscu. Jedno jest pewne – już nigdy nie będzie takie samo.

Na koniec dodatek, ujęcia z drona już podczas końcowego burzenia budynków.
Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.